O męskich dezodorantach damskim okiem.
Nie da się ukryć, iż o damskim dezodorantach czy antyperspirantach mówi się wiele, podczas kiedy dezodoranty męskie i ochrona przed poceniem właśnie dla mężczyzn przechodzi bez większego echa. W końcu panowie to też ludzie i potrzebują takich kosmetyków nie mniej niż kobiety.
Zwykle płeć męska nie przykłada dużej uwagi do zakupów w drogerii. Jeśli mają kupić szampon, sięgają po pierwszą lepszą butelkę opatrzoną takim właśnie napisem, nie bacząc na przeznaczenie. Podobnie ma się rzecz z ochroną przed poceniem. Ważne, że jest napisane dezodorant, a pod nim męski, czy bardziej światowe “men”. A szkoda, bo nie każdy dezodorant to antyperspirant.
Podobnie jak w przypadku damskiego arsenału w tej tematyce, tak i w męskim są do wyboru antyperspiranty w sztyfcie, kulce, żelu czy aerozolu. Ten ostatni rodzaj to nic innego jak dezodorant, który ma za zadanie skutecznie chronić przed poceniem. Jednak nie każdy. Jeśli mężczyzna nie pofatyguje się i nie przeczyta kilka napisów więcej na opakowaniu bardzo możliwe, że zamiast ochrony otrzyma tylko odświeżenie, bo i taki rodzaj dezodorantów jest na rynku. Nie maskują one, ani nie zapobiegają nadmiernemu poceniu. Po prostu ładnie pachną.
Kiedy już ślepym, ale szczęśliwym trafem kupi antyperspirant w aerozolu z czasem zacznie narzekać, iż źle pierzemy jego bluzki, bo zauważył jakieś białe ślady w okolicach pach. I tu znowu kłania się zwrócenie więcej uwagi na napisy, a najlepiej jakby poczytał komentarze o danym produkcie w internecie. Warto więc wybrać taki, który opatrzony wyrazami antyperspirant, “men”, posiadał jeszcze informację, iż nie pozostawia śladów na ciemnym ubraniu.
Być może przedstawiłam tutaj płeć silną jako niemyślące istoty, ale z doświadczenia wiem, iż w przypadku kupna kosmetyków mężczyzna nie przywiązuje większej uwagi i potem jest niezadowolony z efektu. Dlatego najlepiej jeśli kwestię drogeryjnych zakupów pozostawi w rękach swojej kobiety:)